O Mitusiu… 1-sezon 2

Hej! Pewnie nie mogliście się do czekać-O Mitusiu… Ja tak samo, a więc dodaje nasze marzenie. O Mitusiu…:

Mituś jakby zwykły królik, ale nie zwykły… Każdy z miasta czy wsi powie: Po co zakładać bloga o zwykłym króliku? Złe pytanie! Czasem powie się o czymś innym. Np. Dejzi i jej wymarzony szczeniak. Pytanie powinno być takie: Skąd macie tego niezwykłego królika? Odpowiedź: Ze sklepu! Ale stał się super sławny.

Lubi sobie poleżeć…. A kto nie lubi? Np. Ja!? A Ty lubisz? Pisz w „Wasze opine Czyli komentarze” czekam!

Pozdrawiam Marthihi z Mithihi+Sławehihi

Papa

Dejzi i jej wymarzony szczeniak-rodz 7

Rozdział 7

Dejzi ciągle rozmyślała o króliku i było jej go żal, ale wiedziała, że zrobiła dobrze. Wiedziała-powrotu do domu nie będzie. Królik tam zostaje. Myślała i myślała…

-Będzie głodny, będzie chciało mu się pić.-pomyślała Dejzi. -Ale przecież nie mogą być tam, aż tacy nie dobrzy, aby nie dawać im pić czy jeść.-mrugnęła.

Mama Dejzi puka do drzwi i za drzwiami mówi do niej:

-Dejzi może  pojedziemy po tego królika? Jest mi go strasznie żal lecz to Twoja decyzja. To był by Twój królik. A jak na razie-pies chce jeść.

Dejzi jednak nic nie odpowiedziała. Otworzyła tylko drzwi i poszła dać psu jeść.

Krótki był rozdział.

Pa

Rodz. 6. Dejzi i jej wymarzony szczeniak

Rozdział 6

-Dejzi na pewno?-powiedział tata.

-Tak trzeba.-powiedziała Dejzi.

-A psa nie? Nie wolisz oddać psa?-powiedziała mama.

-Wiecie, gdy byłam mała, to marzyłam o króliku. Teraz to się zmieniło. Marzyłam o psie już gdy miałam 9 lat. Chciałam chodzić z nim na spacery… a z królikiem tak nie można! A więc musimy oddać królika.-powiedziała spokojnie Dejzi.

-Dobrze. Chodźmy.-powiedział tata.

-Jeszcze nie. Wleje mu wody i dam karmy.-powiedziała Dejzi.

-No i czemu nie mogło by tak być?-powiedziała mama.

-Nie nadążam.-powiedziała Dejzi. -Daje mu dlatego żeby w drodze nie zgłodniał.

Dejzi dała mu pić i jeść. Czekała, aż zje i wypije. Nie koniecznie wszystko.

-Dejzi już?-powiedział tata.

-Tak. Jedźmy!-powiedziała Dejzi.

-Ok. Weź klatkę.-powiedziała mama.

-Tato… weź!-powiedziała Dejzi.

Jadą… Aż wreszcie oddali. Skończyli umowę, dostali 30 zł i pojechali. Także pożegnali się.

-Dowidzenia.-powiedziała Dejzi.

-Wzajemnie!-powiedzieli ludzie pracujący w Schronisku.

Dejzi miała nadzieję że jej króliczek spotka miłych i porządnych ludzi.

 

Dejzi i jej wymarzony szczeniak. Rodz. 4 i 5.

Rozdział 4

-Dejzi…-powiedziała Sasza.

-Słucham.-powiedziała Dejzi.

-Tak więc pokaż mi szczeniaczka. Zobaczę czy dobrze się tu czuje i tak dalej.-powiedziała Sasza.

-Chodź Dazy! Chodź! Do nogi!-powiedziała Dejzi. -Chcesz tu mieszkać Dazy?-dodała.

Sasza sprawdzała, a Dejzi czekała. Myślała że będą złe wyniki, ale…

-Doskonale się tu czuje! Nie mam wątpliwości, że będziesz się nim źle opiekować! Zostaje tu! Tylko, że…-powiedziała Sasza.

-No co? No co, że?-powiedziała Dejzi.

-To, że będę Cię co miesiąc odwiedzać.-powiedziała Sasza.

-Oczywiście!-powiedziała Dejzi.

-To pa!-powiedziała Sasza.

-Pa!-powiedziała Dejzi.

Dejzi ma chwilkę odpoczynku. Półgodzinki. Bo teraz przychodzi jej tata z pracy. No i przychodzi…

-Dejzi, cześć! Co robi tu ten piesek?-powiedział tata Dejzi.

-Dostałam go od znajomej! Mama się zgodziła!-powiedziała Dejzi.

-Dobrze. Masz 3 dni, jeśli będziesz się dobrze nimi opiekować to zostawimy psa. A jak źle to oddamy psa.-powiedział tata Dejzi.

-Ale czemu mówisz, nimi?-zapytała Dejzi.

-Bo dostajesz z okazji jutrzejszych urodzin, królika!-powiedział tata Dejzi.

Rozdział 5

Dejzi powiedziała: Ok.

A tu nagle przychodzi następny dzień-właśnie urodziny Dejzi!

-Sto lat, sto lat, niech żyje nam, Dejzi!!-głośno śpiewali: mama i tata Dejzi.

-Dzięki!-powiedziała Dejzi. -Dziękuje-dodała.

-Proszę to dla Ciebie królik!-powiedział tata Dejzi.

-Gdy miałaś 7 lat marzyłaś o króliku! A więc w tym roku spełniliśmy Twoje marzenie!-powiedziała mama Dejzi.

-Tak, wiem, ale…-nie mogła dokończyć Dejzi.

-Co? Co? Co? Co? Co?-powiedziała mama Dejzi.

-Mam psa.-powiedziała Dejzi.

-To nic!-wykrzyknął młodszy brat  Dejzi-Sam. -Pomogę Ci.-dodał.

Dejzi mimo wszystko się cieszyła. Aż, doszła godzina 15:30 i urodziny Dejzi. Przyszły 3 koleżanki Dejzi. Świętowali je do godziny 19, wszyscy poszli spać i nadszedł ranek…

-Dejzi nakarm królika i psa!-wykrzyknęła mama Dejzi.

-Dobrze mamo!-powiedziała Dejzi.

-Duźu*, wlej wodę królikowi i psie!-powiedział tata Dejzi.

-Dobrze, już dobrze!-powiedziała Dejzi.

Taka sytuacje powtarzała się kilka razy na dzień aż, Dejzi straciła siły. A więc myślała, i myślała… i zdecydowała się oddać królika do schroniska. Nie miała wyboru.

Duźu*-Dejzi

Papa!!

Książka! 3 rozdziały w jednym wpisie! Tytuł: Dejzi i jej wymarzony szczeniak.

A więc zacznijmy:

Rodział 1

Dejzi maszyła o szczeniaczku. Pewnego dnia szła przez ulicę i zobaczyła jakiegoś małego szczeniaczka, był bez bronny, więc Dejzi odrazu poszła do sklepu niedaleko z kredkami i kartkami. Jednym słowek mówiąc-Papierniczego. Iż, zamierzała zrobić kilka plakatów na temat szczeniaczka.  Już wyciągała pierwszą kredkę, ale… zaczynał padać deszcz. A więc łatwiejszym sposobem, będzie krzyk, a więc zawołała:

-Czy to nie jest kogoś szczeniaczek!!?-zawołała bardzo głośno.

Lecz nikt nie odpowiedział. Wzieła go do domu. Zostawiła go i szybko pobiegła do sklepu zoologicznego, kupić: karmę, legowisko, miskę i wiele innych.

Gdy wróciła ze sklepu zobaczyła że szczeniaczkowi chce się pić. Od razu wlała. Szczeniaczek tak szybko pił..! Potem do miski dała jeszcze karmę. Zjadł, a potem szalał w domu i się bawił. Wtedy Dejzi zamierzała robić plakat, ale żal jej było szczeniaczka że za niedługo go już nie będzie. Ale wiedziała co dla niej dobre. Na samej górze napisała „Zgubiony szczeniak„. Zrobiła mu zdjęcie i wydrukowało się. Przykleiła na kartkę, a na dole napisała: Dnia 23.04.2014 na ulicy znalazłam szczeniaka. Widać że pochodzi z rasy York. Bardzo lubi się bawidzić i szaleć. Jeśli jest to Twój szczeniak zadzwoń do mnie pod numer: 843775221. Dziękuje.

Wydrukowała to aby spłaszczyć, ozdobiła… Zobaczyła że pogoda robi się słoneczna, więc ubrała się, wzieła pineski i wyszła z domu. Miała 15 plakatów więc pozawieszała je w okolicy. Potem patrzyła czy ktoś nie przygląda się temu plakatowi… Aż tu nagle.. ktoś wbija numer! Dejzi robi się zasmucona, bo choć ma tego szczeniaczka 3 godziny, tak się z nim zaprzyjaźniła i kupiła mu tyle rzeczy. On był tym szczeniaczkiem o którym marzyła!

Rozdział 2

Dejzi odebrała. Rozmowa była taka:

-Dzieńdobry! Ja zgubiłam szczeniaka. Wabi się Dazy!

-Dazy? Ja mam podobnie na imię! Dejzi! Szkoda mi Ciebie i szczeniaczka. Mam go w domu. Jestem na ulicy gdzie znalazłam szczeniaka. Dazy.

-Tak? Ja też tu!

-Bardzo zaprzyjaźniłam się z tym szczeniaczkiem, ale muszę Ci go oddać!

-Tak naprawdę-to niekońecznie.

-Czemu?

-Bo mam jeszcze 3 inne pieski. Lili, Sonika i Waruś. Zadzwoniłam dletego że chciałam się upewnic czy jest w dobrych rękach. Możemu już kończyć? Spotkajmy się przy najbliszszym sklepie zoologicznym, dobrze?

-Czyli mogę go sobie zostawić? Dzięki! A w ogóle ile pani ma lat?

-14! A Ty?

-10!?

-To kończmy! Zaraz się spotkamy! Pa!

Dejzi była zaskoczona że może zostawić dla siebie szczeniaczka.

Rozdział 3

 

-Kto tu do mnie dzwonił??-zawołała Dejzi. -Ma 14 lat-dodała.

 

-To ja! Mósimy porozmawiać. I czy zaprosisz mnie do domu??-powiedziała 14-latka ciszej od Dejzi.

 

-Jeżeli rodzice się zgodzą. Bo wątpie że starsza odemnie może przyjść i do tego prosto z ulicy.-powiedziała Dejzi już normalnym głosem.

-To zadzwoń.-14-latka powiedziała. -A i chciałabym się przedstawić. Sasza.-powiedziała 14-latka Sasza.

-Boje się ale ok.-odpowiedziała Dejzi. To dzwonie!-dodała.

Nagle mama odbiera telefon:

-Cześć mamo! Mogę do domu przyprowadzić moją koleżankę Saszę. Zgubiła szczeniaka i ja bym go chciała zaadoptować.

-A dlaczego ja nic o tym nie wiem?

-Tak się jakoś złożyło. A może?

-Tak, ale najdłużej na 2 godziny.

-Dobrze! Już idziemy!

-Ok. To pa.

-Pa mamusiu!!!

Nagle Sasza pyta się Dejzi z niepokojeniem:

-Mogę?

-Tak! Idziemy?

-Dobrze. Zaprowadź mnie.

Przez calutką drogę gadały i to nie krótko ale długo! Bo gdy jedna skończy od razu w słowo wchodzi druga. I nimy różnica wieku, ale dla nich to nic. Rozmawiały… Aż doszły do domu.

Na razie trzy rozdziały!

Papa!