Książka przeze mnie wymyślona: Szkoła. Rozdział 1

Rozdział 1

-Cześć Jula! Jak u Ciebie, wszystko ok? Bo coś mi wiadomo, że nie jesteś w humorze-westchnęła Monika.

-No… Z moimi rodzicami nie jest ok. I choć mam już 14 lat, nie jest fajnie…-powiedziała ze smutkiem Julka.

-Dokładnie cię rozumiem. Przechodziłam to samo, tylko jako 10 latka-wspomogła słowem Monika.

-No i wiesz, jak tu się czuć-powiedziała Julka.

-Może zadzwonię po Lenę!-krzykneła Monika.

-Ok, może ona też mi pomoże-powiedziała ciszej Jula.

-Lena!-przez telefon powiedziała Monika.

-Co ziom?-powiedziała Lena.

-Nie mów tak na razie… A poza tym, źle z Julą… Jej rodzice się strasznie kłócą… Może podeszłabyś pod sale nr. 21?

-Ok. Zaraz się tam zjawię-powiedziała Lena.

Dobra, to pa!-powiedziała Monika.

-Nara, siema, elo!-krzykneła Lena.

-Och… Mówiłam Ci… Pa-powiedziała Monia.

Monika najbardziej pomagała Juli, a Lenie trochę chciało się śmiać, bo była w gorszej sytuacji, tylko nie chciała się przyznać. Jej rodzice się rozwodzą… Było jej wstyd, ale gdy rodzice Julki się kłócą, to i ona to może powiedzieć. A więc:

-Julka, moi rodzice się rozwodzą…-powiedziała ze smutkiem Lena.

-Co ty mówisz? Nie kłam…-powiedziała Julka.

-A może ty kłamiesz!-krzykneła Lena.

I tak doszło do kłótni pomiędzy Julką, a Leną-a Monika poszła dalej z Leną. Na początku chciała zostać z Julką, ale Lena jest w gorszej sytuacji, więc jej trzeba pomóc.

Julka poszła do toalety i zamknęła się. Płakała okropnie i szeptała do siebie:

-Zostałam sama! Co to za okrutny los! Nie dość, że rodzice mi się kłócą, to do tego, zostawiły mnie dwie najlepsze przyjaciółki. Czemu ja mam wszystko najgorsze! Ja, a nie nikt inny, ja, a nie słynni aktorzy, ja, a nie piosenkarki czy raperzy! Po prostu ja! Ja mam wszystko najgorsze! Muszę znaleźć jakąś przyjaciółkę!

A Lena z Moniką, w tym czasie poszły na stołówkę porozmawiać i zjeść loda-bo była wiosna. Rozmawiają i rozmawiają i w pewnym czasie Monika wkracza w temat Juli:

-Nie żal ci jej?

-Nie! Ona mi dokucza i mówi, że ja kłamie… Nawet mogę napisać do mojej mamy: Kiedy robicie z tatą rozwód? Jak chcesz oczywiście.

-Ok, zobaczymy…

Lena pisze z telefonu do swojej mamy: Kiedy robicie z tatą rozwód? I jej mama w pewnym momencie odpisuje: Córciu musisz to wiedzieć? Ale ok. 12 grudnia 2013…

Potem Lena pokazuje to Monice i mówi:

-I co zatkało kakao?

-No trochę…

Chwila ciszy, a później:

-A jednak nie wiem czy nie iść spotkać się z Julą…-powiedziała Monika.

-Nie! Wiesz co ja teraz przechodzę? Chyba, że Jula i Monika NPNZ?-powiedziała Lena.

-Żartujesz sobie? Przecież Monika i Lena NPNZ-powiedziała Monika.

-Nie wiem!? Teraz czas spędzasz z Julą, a umawiałyśmy się przez cały tydzień-Jula będzie naszą dalszą NPNZ, ale spoko, gdy ją wolisz, to nie mam nic przeciwko-powiedziała Lena.

-Ok, będę z nią NPNZ. Jak wolisz!-wykrzykneła Monika.

-Nara, moja dawna, dawna NPNZ.

Monika uciekła do Juli, a wtem Lena, siada sobie w koncie i mówi:

Jak mogłam uwierzyć Monice, gdyż ona wolała zawsze Julę! Ja-naiwna Lena. I do tego nie mam przyjaciółki, co za pech! Wiem, że tak samo czuła się Julia, ale ja… No dobra… Idę przeprosić Julkę, a nie Monikę. Monika nigdy już nie będzie moją przyjaciółką! NIGDY!

Lena biegnie do Julki i mówi:

-Jula! Przepraszam!

-Monia, chyba jakaś mucha tu bzyczała!

Lena i Monika czują to samo… Że Jula nie jest dobrą przyjaciółką i powinny wrócić do siebie, ale żadna, żadnej nie jest w stanie tego powiedzieć, tylko czym prędzej się od siebie oddalają.

Lena jest jednak szczera i woła Monikę na rozmowę.

-Monika! Chodź pogadamy-powiedziała Lena.

-Ani się waż!-krzykneła do Moniki, Julka.

-Idę! Julka nie zabraniaj mi-powiedziała Monika.

-Spoko idź, mój wrogu. Pogadaj z moim wrogiem-powiedziała Julka.

-Co chciałaś?-powiedziała Monika.

-A więc, Julka nie jest fajną przyjaciółką i czy byś jej nie zostawiła dla mnie? Bo przecież w podstawówce tak się lubiłyśmy, a Julka zniszczyła naszą przyjaźń. I ciągle niszczy. Ale może ją wolisz? To spoko, luz… Wtedy ona samą ciebie zniszczy. Ale, ale gdy w ogóle tak robimy zachowujemy się jak przedszkolaki, lub 3-latki. A przecież tak nie jest bo mamy po 14 lat i to nie jest już przedszkole… Więc albo zachowuj się jak dziecko lub bądź normalną nastolatką. Twój wybór-zaprotestowała Lena.

-Wiesz co Lena, sądzę dokładnie to samo. Ona po prostu jest dziecinna… No, sorki, ale też trochę ją obronie. Ona za tydzień będzie mieć 14 lat. Ja miałam miesiąc temu, a ty miesiąc i pół…-powiedziała Monika.

-No i to ma być dla niej usprawiedliwienie? Ja jestem najstarsza-to wiem bo urodziłam się w marcu, a ty w kwietniu… A ona parę tygodni po nas. A są i tacy którzy nie zachowują się dziecinnie, a mają za 2 miesiące, dopiero 14 lat!-powiedziała ze złością Lena.

-Ale ja sądzę to samo…-powiedziała Monika.

-Ale bronisz ją, skoro urodziła się parę tygodni po nas?-powiedziała Lena.

-Pół na pół. Bo szczerze, to mi jest jej trochę żal… Jej rodzice się przecież kłócą…-powiedziała Monika.

-Mi się rozwodzą, wiesz? To jest żałosne co ty mówisz. A może zapytaj o zdanie twojego ukochanego Romka?-zapytała Lena.

-Dobra pójdę-krzyknęła Monika.

-Czekam tu! Pa! I wiesz co-trochę się pogodziłyśmy. Elo-powiedziała Lena.

-Romek!-krzykneła do Romka Monika.

-Co takiego?-zapytał Romek.

-Masz, przeczytaj-powiedziała Monika.

Monika dała Romkowi jakąś kartkę, a na niej pisały dokładne słowa Moniki:

A więc, Julka nie jest fajną przyjaciółką i czy byś jej nie zostawiła dla mnie? Bo przecież w podstawówce tak się lubiłyśmy, a Julka zniszczyła naszą przyjaźń. I ciągle niszczy. Ale może ją wolisz? To spoko, luz… Wtedy ona samą ciebie zniszczy. Ale, ale gdy w ogóle tak robimy zachowujemy się jak przedszkolaki, lub 3-latki. A przecież tak nie jest bo mamy po 14 lat i to nie jest już przedszkole… Więc albo zachowuj się jak dziecko lub bądź normalną nastolatką. Twój wybór.

Na końcu Monika powiedziała:

-To są słowa Leny.

Romek czytając to trochę się zezłościł, bo pomyślał: Po co mi to dała Monia? To nie jest moja sprawa. Ale Rom dalej to czytał, oparty o ścianę i czytał.

Wiem, że trochę śmieszna, hi hi…